Przegląd "zielonych" nowości kosmetycznych i żywnosciowych na lato-recenzja/Product test: Polish cosmetics and food


                    Przestawiam dziś kolejną porcje zdjęć kosmetyczno- żywnościowych  w typie flatlay. Zaczynamy więc kolejną recenzję produktów.
                    Trochę się nazbierało produktów do testowania, no to zaczynamy od "Instagramowych" opinii które wrzucam regularnie bo na posty typu good i bad choice  wciąż nie mam czasu (ani chęci do obrabiania kilkunastu zdjęć!). Tych co chcą być na bieżąco z moja ocena nowości zapraszam na Instagrama (ikona na samym dole bloga- sorry ale nie mam "podglądu" bo programy do wstawiania gadżetu na bloga wymagają zakładania kolejnego nikomu nie potrzebnego konta).

Zdjęcie nr 1- zielone produkty:

          ✔ Już wiem że zostanę fanką batonów raw z Lidla -dam sobie ogon uciąć ( bo głowa się jeszcze przyda 😂) że robi je ta sama firma co batony Raw Energy- smaki i skład te same 😉 Zadowolona jestem niezmiernie z ceny która wynosi (prawie albo i całą) połowę tego co w/w batony.
         ✔ Szampony babuszki Agafii (bez sls) nie plączą włosów i nie trzeba później używać odżywki 😊 Niestety jakoś głowa mnie po nich swędzi- może to wina mojego przetłuszczającego się skalpu który nie reaguje na składniki szamponu? Dodam że ów szampon zmienia kolor po nalaniu do przezroczystej butelki! Wyjściowy kolor jest brązowawy- przypomina brunatną maź, natomiast gdy postoi w przezroczystej butelce (schowanej w szafce!) to zmienia kolor na zielony niczym płyn do naczyń!
         ✔ Maseczka z 'jadem węża' właściwie jest taka jak inne koreańskie maski- mocno nasączona i lepka ale nie widzę żeby prasowała zmarszczki 😧
         ✔ Co do odżywki z dziegciem firmy Farmona  to użyłam 2 razy ale jakoś nie podziałała jak mój poprzedni balsam z dziegciem i dlatego oddałam mamie. 

Dziwi mnie fakt że firmy robią odżywki do włosów przetłuszczających się a powinny do takowej skóry głowy- bo włosy przetłuszczające się to włosy tłuste u nasady- stamtąd "idzie tłuszcz" na resztę włosów! Takie włosy nawilży prawie każda odżywka a brakuje takiej którą można by nakładać na skórę głowy w celu regulacji ilości łoju! Po co robić odżywki do przetłuszczających się włosów skoro należy je nakładać na połowę długości włosów pomijając te u nasady głowy?To jest bez sensu bo takie odżywki nie regulują wydzielania łoju- bo niby jak skoro działają na same włosy a nie na podłoże z którego takowe wyrastają?
         ✔ Chipsy kokosowe Bakalland  dodaję zawsze do jogurtów- cena bajka i jeszcze bio 😘



Zdjęcie nr 2- zielone kosmetyki Eveline i próbki kremów Bielendy:

         ✔ Mam mieszane uczucia wobec kosmetyków Eveline- z jednej strony wartościowe ekstrakty roślinne a z drugiej masa substancji które w "niesprzyjających okolicznościach" mogą działać kancerogenne uwalniając formaldehyd i inne niebezpieczne substancje 😣 Zużyłam kilka opakowań balsamu z bambusem i muszę przyznać że fajną miał konsystencję na lato ale w/w substancje skłoniły mnie do poszukiwania czegoś lepszego. Co do antycellulitowej maski to czuję się nawet okradziona bo w hermetycznie zamkniętym opakowaniu brakowało 1/4 kremu! Poza tym nie jestem systematyczna dlatego co do właściwość antycellulitowych i wyszczuplających się nie wypowiadam. Woda tonizująca wcale nie zdziałała matujących cudów z moją cerą więc zużyję i powrotu nie będzie.      
          ✔ Koreańska maseczka z Biedry ładnie pachniała winogronami i zwyczajowo jak w przypadku innych koreańskich masek była mocno nasączona. Może jakiś efekt by był przy regularnym używaniu?        ✔ Kremy Bielendy bez efektu wow - nadal szukam odpowiedniego choć ten z zieloną herbatą zachwycił mnie przy pierwszym użyciu (później cudowny mat znikł )        
         ✔ Kosmetyki co prawda mnie trochę rozczarowały za to żarcie było niezawodne 😉 Kaszotto Winiary gości u mnie wcale nie rzadko na talerzu "zmuszając" do jedzenia większych ilości kaszy 😉       
         ✔ Olej Kujawski słonecznikowy (zimno tłoczony) to już kolejny z tej serii który wypijam by uzupełnić wit.E i Omega 3.



Zdjęcie nr 3- kosmetyki z z"zielonymi" wyciągami roślinnymi:

         ✔ Mleczko do ciała Eveline   ma świetną konsystencję na upały dlatego kupiłam ponownie. 
         ✔ Co do kremu AA Szlachetne konopie- zobaczymy! Czas pokaże czy poradzi sobie z moją kapryśną tłustą cerą
         ✔ Cieszę się że Bielenda  (jako niestety nieliczna z firm kosmetycznych ) oferuje próbki kremów które można dostać w drogeriach i choć żaden z kilku testowanych nie podpasował mi w 100% to nadal testuję i mam nadzieję że znajdę ten właściwy 😊



Zdjęcie nr 4- przekąski w tropikach 😉

         Baton Energy Bite Foods by Ann (od Anny Lewandowskiej)- z cytryną był za mały jak na mój apetyt ale kosztował jakieś 2.49 (w Żabce) chyba wiec tragedii finansowej nie było:). Dobra alternatywa dla tradycyjnych przekąsek. Skład: daktyle, wiórki kokosowe, suszony zagęszczony sok cytrynowy (3%).
         ✔ Migdały prażone z solą Meray (też z tego samego sklepu) okazały się świetna przekąską pomimo obecności soli (nie lubię!) i zaskakująco były pożywne (raczej nie kupuję takich "małych " przekąsek bo wydaje mi się że się nie najem nimi!). Cena tez fajna bo tylko 2 zł, co w porównaniu  z innymi firmami wypuszczającymi na rynek orzechy, jest po prosty taniochą (ooo i ja to mówię? zawsze oszczędzam na orzechach i kupuję jak są w duuuużej promocji- obniżone przynajmniej o 70 % )




P.S.Tym razem zaszalałam z wielkością zdjęć. Jakoś nie mogę się do niej przekonać ale wiem że czytelnicy lubią blogi na których dokładnie widzą co jest na zdjęciach. Co myślicie o tym formacie postów? Czy zdjęcia powinny być na całą stronę posta czy lepiej żeby były mniejsze.Chodzi mi oczywiście o opinię na temat tego bloga (no cóż nie jest to blog modowy, gdzie wielkie zdjęcia są obligatoryjne:)

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.