Pocztówka z Polski- lubelskie osiedla zielenią płynące/Walking in "green" :) or not...


                   W dzisiejszym wpisie chciałam się pochwalić jaką to ładna zieleń mamy na Lubelszczyźnie:) Taak... nawet na starych osiedlach jej nie brakuje- a może tam zwłaszcza jest bo na nowych tylko beton i beton- jeden wieżowiec obok drugiego w miejscu wyciętych drzew.
                   Taaak, tak w Lublinie wciska się nowe budynki gdzie tylko się da ! Tak się zastanawiam kto ma kasę na wykup mieszkań których obecnie na rynku jest mnóstwo, skoro średnia pensja to 2 tyś??? (nie ukrywajmy że większość pracuje tu w handlu marketowym więc ich zarobki nie są takie jak średnia w Polsce czyli ponad 4 tys!).
                  W miejscu placów zabaw, górek gdzie można pospacerować z psem oraz tuż obok przystanków MPK (od ulicy gdzie widać kiedy wyjdziesz w gaciach na przeszklony balkon)- wszędzie tam budują! Dla kogo i po co??? Tłumy ludzi oczekują na mieszkania socjalne po 10 lat, miejsca na Mieszkanie + nie ma (o ironio!) a tu od ręki cały przekrój tylko że trzeba wybulić te 300 tys. Kto je ma (albo komu udzielą kredytu skoro zatrudniają w większości studentów i to na umowy - zlecenie???).
                   Nieliczne enklawy zieleni miejskiej można znaleźć na starych PRLowskich osiedlach (w dzielnicach powstałych w latach 80tych) bo w centrum to tylko ławki i parę suchych gałązek na krzyż (albo i wcale). Wkurzają mnie już ten nowe "łosiedla" wszędzie gdzie się da! Niedługo z okna pewnie zamiast choinek na wzgórzu zobaczę czyjś balkon z gaciami suszącymi się na sznurku...!


Tak czy siak zostawiam parę zdjęć "zielonych" na pamiątkę. Może ktoś kiedyś je odkopie w czeluściach neta za 50 lat i wspomnie jak ładnie było w naszym mieście zanim się zabetonowało?








Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.